Jak minął Ci dzisiejszy poranek?

Jak minął Ci dzisiejszy poranek?

Nie każdy z nas lubi wcześnie wstawać, jednak jeżeli pytacie mnie o zdanie – poranki to moja ulubiona część dnia. Mam ten wspaniały komfort, że nie przebudzam się sama ale pomaga mi w tym sporych rozmiarów pupil, co nie ukrywajmy pomaga lepiej rozpocząć dzień. Oprócz porannego wylizywania twarzy, każdy poranek uważam za udany. Czy to pada deszcz, wieje wiatr czy może przepiękne słońce zaprasza mnie na gorącą kawę – zawsze cieszę się, że nastał kolejny dzień, który zapewne przygotował dla mnie garstkę niespodzianek. Nowy dzień traktuję bardzo poważnie, staram się znaleźć zawsze chwilę na pozytywne myślenie, ułożenie krótkiego planu dnia. Powtarzam sobie rano co jest dla mnie ważne i jak chcę przeżyć ten dzień, jak i resztę swojego życia.

Nie myślcie jednak sobie, że poranne wstawanie to mój przyjaciel od dziecka, o nie. Korzystam z paru trików, które (jeżeli regularnie będą w waszym życiu) pozwolą wam również cieszyć się z każdego poranka i traktować go jako nową okazję. Chętnie się z Wami nimi podzielę.

  • Budzikom śmierć!

Nie wiem czy wiecie, ale siłą umysłu, siłą naszego mózgu możemy ustawić w nasz wewnętrzny biologiczny budzik. Podobno mocne i intensywne myślenie o konkretnej godzinie przed zaśnięciem pozwoli nam wstać prawie dokładnie o tej porze. W „wolniejsze” dni staram się działać tą metodą i całkowicie rezygnować z budzika w telefonie, jeżeli możecie sobie również na to pozwolić w weekend to serdecznie polecam. Jednak nie każdy z nas ma na tyle spokojną i czystą głowę, aby pozwolić sobie na takie zasypanie. Kiedy w tygodniu, ze względu na pracę muszę skorzystać z budzika, nastawiam go na jedną konkretną godzinę. Wiem, że nasze społeczeństwo w chwili usłyszenia porannej budzikowej melodii z telefonu ma słabość do „drzemek”, „5 minut” „odłóż”. Uwierzcie mi, że przedłużanie sobie snu o kolejne minuty przynosi tylko same negatywne skutki. Jeżeli chcecie czuć się lepiej od samego początku dnia – wstawaj do razu! Tylko chwilowo i na początku czujemy się senni, ale ta metoda przyniesie wam zdecydowanie lepsze skutki niż prowizoryczne drzemki podczas których wasza głowa zaczyna już pracować.

  • Wake and bake your fat!

Moim drugim trikiem, który oczywiście jest powszechnie znany to lekki, poranny rozruch! Staram się od razu po wstaniu (i chwilę po kliknięciu czajnika  ) wykonać kilka prostych ćwiczeń, które maksymalnie pozwalają mi się obudzić. Wiem, że żyjemy w biegu i najczęściej wszędzie się spieszymy przez co nie ma czasu na poranne treningi. Właśnie z tego powodu najlepiej porannej rozgrzewki nie traktować jako konkretny trening. W zależności od dnia, mój „rozruch” wygląda różnie i wy także możecie wybrać tylko jeden z tych sposobów. Jeżeli wstanę odpowiednio wcześnie a w pracy nie czeka mnie z rana poważne spotkanie, szukam odpowiedniego filmiku na YouTube, który trwa maksymalnie 20 minut. Jeżeli już znajduję czas na konkretniejsze ćwiczenia to też wybieram raczej te bardziej męczące. W inne dni, które zdarzają się częściej wykonuję zestaw własnych ćwiczeń. Rozpoczynam rozgrzewkę 50 pajacykami, 25 brzuszków i nożyce i pompki. Całość zajmuje mniej więcej do 10 minut. Nie są to długie ćwiczenia. Pamiętajmy, że naszym celem nie jest rano spalić jak najwięcej kalorii i rozpoczynać „projekt bikini”, naszym celem jest rozbudzenie naszego ciała i głowy, aby mieć więcej energii na cały dzień.

  • Na RAZ, na DWA, na TRZY i CZTERY

Kolejnym ważnym punktem dobrego poranka jest… muzyka! Ten punkt można nawet zaznaczyć jako drugi, w zależności czy rozruch wchodzi nasz układ ćwiczeń czy chcemy korzystać z YouTube. Gdyby poprosić was o zamknięcie oczu i wyobrażenie sobie idealnego poranka, zakładam, że w tle leciałaby jakaś przepiękna muzyka. Nasz mózg jest bardzo inteligentny i dobrze nam podpowiada, że przy dobrej muzyce lepiej się wstaje. Ciężko mi zasugerować konkretny rodzaj muzyki, bo to zależy już od Was i Waszego gustu. Ja włączam muzykę zaraz przed poranną rozgrzewką i wyłączam ją dopiero po wyjściu z domu. Nic mnie tak nie napełnia energią (mam wrażenie, że bardziej niż ćwiczenia ;) ) jak muzyka! 

  • Śniadanie

Kochani, ten punkt jest najważniejszym punktem. Nie tylko ze względu na dobre samopoczucie, ale przede wszystkim ze względów zdrowotnych. Nie chcę podważać całego mojego planu wstawania, ale tak naprawdę wszystko wcześniejsze (i późniejsze) możecie pominąć, ale nie można zapominać o śniadaniu. Również do śniadania najciężej było mi się przyzwyczaić (złe nawyki wyniesione z domu) i wierze, że duża część z Was również ma problem z uczuciem pełności rano. Nie mam sprawdzonego przepisu jak „zmusić” się do śniadania niż się po prostu do niego… zmusić. Potraktujcie to poważnie i najlepiej zaczynać od małych rzeczy, niech to będzie jedna kanapka (ale zadbajcie o odpowiednią ilość warzyw do niej). Z czasem zaczniecie wstawać głodni! Naprawdę. Kluczem też jest nie spożywanie posiłku dzień wcześniej chwilę przed zaśnięciem  Jeżeli wcześniejszy punkt odnoście muzyki został już uruchomiony to przygotowywanie śniadania w muzycznej atmosferze może łatwiej was przekona do spożywania go.

  • Plan dnia

O tym wspomniałam Wam już na wstępie. Jest to trik/reguła w moim życiu dzięki które czuje się spokojniejsza, mam wrażenie, że moje życie jest bardziej uporządkowane i ja również czuję się w tym „bezpieczniej”. Ten punkt podzielony jest na dwa dni. Najlepiej w punktach (Dosłownie! Na kartce!) wypisać sobie dzień wcześniej najważniejsze sprawy do wykonania. Rano przy śniadaniu, warto powrócić do tego planu przyjrzeć mu się jeszcze raz, dopisać albo skreślić parę zadań. Cel w życiu pozwala nam łatwiej przez to życie przejść, taki plan dnia to nasz mały cel na dany dzień. Konkretnie wyznaczone plany łatwiej realizować, a ile radości dostaje się do naszego mózgu, kiedy wieczorem możemy skreślić parę wykonanych podpunktów.

Dzięki tym, naprawdę prostym, zdaniom możemy sprawić, że cały dzień będziemy mieli otwartą głowę, będziemy przygotowani na niezapowiedziane wydarzenia. Większość z nas przegapia swój poranek budząc się tak naprawdę w samochodzie, tramwaju w drodze do pracy. Skracamy tym samym czas pracy naszego mózgu, a im więcej on pracuje tym lepiej działa. Nie zapominajcie także o swoich własnych przyjemnościach – tak jak u mnie spacer z psem czy kawa. U was może być to poranna prasa lub telewizyjne wiadomości. Cieszmy się każdym dniem i starajmy się wyciągnąć z niego jak najwięcej, ale najważniejsze – ŚNIADANIE! J