Zdrowe nawyki żywieniowe

Zdrowe nawyki żywieniowe

Moja historia ze zdrowym jedzeniem i zdrowym stylem życia zaczęła się od konsultacji dietetyczki. Co prawda już nie jeden raz byłam u dietetyka, podchodziłam do różnych diet. Aby zrzuć zbędne kilogramy tym razem musiałam podjeść do tematu poważnie. Po paru ciężkich tygodniach diety (które szybko okazały się nie aż tak ciężkie jak z początku to wyglądało) osiągnęłam, uważam, ogromny sukces gubiąc ponad 15 zdrowych kilogramów. Jak to po każdej diecie był i czas kiedy waga poszła do góry, ale też i ku mojemu zadowoleniu potrafiła spać  sporo w dół przy niewielkim wysiłku. Jestem aktualnie już 3 lata bez żadnej diety a bilans ~15 kg na minusie ciągle się utrzymuje (z większymi, mniejszymi wahaniami). Jak to się stało, że bez żadnej diety udaje mi się utrzymać wagę ciała? To wszystko działa dzięki paru prostym nawykom żywieniowym, które wypracowała u mnie dietetyczka.

1. REGULARNIE

Po pierwsze jedzenie regularne okazało się idealnym wyznacznikiem dobrego nastroju jak i uczucia ciągłej lekkości. Jedzenie regularne na początku jest bardzo męczące, przynajmniej dla mnie takie było. Mimo wielu dodatkowych kilogramów było mi ciężko zmusić się do posiłku aż tak często. Jeżeli przyzwyczaimy swój organizm do jedzenia w konkretnych godzinach lub co określony kawałek czasu, nasze ciało zaprzestanie magazynować pokarm w organizmie, bo będzie doskonale wiedział, że za chwilę wpadnie kolejna porcja pokarmu, więc wcześniejszy można spokojnie wydalić. 

2. ŚNIADANIE MISTRZÓW

Wspominałam już o tym nie raz i powtarzać będę ciągle, że śniadanie jest naszym najważniejszym posiłkiem dnia. Powtarzane jest to zawsze i wszędzie i ma to również swoje bardzo dobre wytłumaczenie.  Zjedzenie pierwszego posiłku powinno być dla naszego organizmu wyznacznikiem rozpoczęcia dnia, dzięki czemu nasze procesy myślowe się rozkręcają. Również informujemy nasze ciało, że już od teraz (od śniadania) zaczynamy trawić pokarm i zmuszamy go do działania. Warto wspomnieć, że nie jedzenie śniadania powoduje spadek glukozy we krwi. Najlepiej spożyć śniadanie w ciągu 30 minut od wstania z łóżka. 

3. NATURALNIE POZYTYWNIE

Nie jest to proste i sama nie zawsze trzymam się tego punktu, ale również on jest podstawą dobrej diety. Przed wszystkim warto wykluczyć wszystkie restauracje typu fast food oraz kupowanie gotowych dań w sklepach spożywczych. Niestety w naszym trybie życia ciężko nie opierać swojej diety na gotowych daniach. Żyjemy w biegu i czasami łapiemy co nam pod rękę wpadnie (lub co nam „pod koła podjedzie” – czyli wszystkie drajwy), ale takie rzeczy kategorycznie trzeba ograniczyć. Wysoce przetworzone produkty zawierają wiele konserwantów oraz wzmacniaczy zapachu i smaku. Ponadto mają wysoką zawartość tłuszczu oraz soli, co wpływa niekorzystnie na nasze zdrowie. Żywność wysoko przetworzona nie posiada witamin ani składników mineralnych. Dietetycy już teraz alarmują, że jemy za mało warzyw i owoców i niestety w takiej żywności ciężko znaleźć dania bogate o te składniki. W tym punkcie nie chce was nakierowywać na konkretne obiady/lunche , które powinniście robić dla siebie w domu, niech już to pozostanie w waszym kulinarnym guście, ale najważniejsze to dorzucić jak największą ilość półproduktów (jak najwięcej, bo domyślam się że nie każdy ma czas robić swój własny makaron etc. także bez podpadania w skrajność).

4. WÓDKA POD WODĄ POD WODĘ

No i moi kochani woda! Najlepsza nasza przyjaciółka i w żadnym nadmiarze nie szkodząca. Doszło do mnie wiele głosów mówiących o tym jak ciężko jest im przekonać się do picia wody. Tak jak w każdym aspekcie życia staram się być empatyczna, tak w tym wypadku nie mogę uwierzyć, że ciężko jest aż tak dużej ilości osób, wypijać chociaż 2 litry wody dziennie. Każdego dnia w procesie oddychania, przez skórę oraz układ moczowy tracimy około 2,6 litra wody. Utrata wody jest większa w gorące i wietrzne dni oraz w czasie intensywnego wysiłku fizycznego.  Nie da się wypić wody na zapas (tak samo jak nie można najeść, napalić na zapas), dlatego należy pić wodę co jakiś czas, małymi łyczkami. Staram się przed wyjściem z domu rano wypić całą butelkę wody i tym sposobem mieć już około 1 litra wody za sobą. Szklanka po wstaniu, po prysznicu, dwie przed śniadaniem i jedna szklana po jedzeniu, ale co najmniej 20 minut po posiłku. Mała butelka wody – ZAWSZE w torebce. Musicie pamiętać, że picie w wody lub jakiegokolwiek napoju w momencie kiedy chce wam się pić to już jest ZA PÓŹNO. Jeżeli organizm wysyła wam informacje w postaci „pragnienie” do mózgu to znaczy, że brakuje mu wody, powinniśmy być o pięć kroków od tej informacji i nie dopuszczać naszego organizmu do stanu wysuszenia. 

5. SWEET BUT PSYCHO

Ah te kochane słodkości. Wspominałam na początku, że chciałabym Wam opisać sposób na zdrowe żywienie bez diety, czyli teoretycznie nie wykluczać żadnych produktów. Niestety wszechobecne słodkości trzeba potraktować trochę wyjątkowo. Słodycze na tej liście to nie tylko słodycze ale dodatkowe podjadacze, prze które nasz REGULARNY TRYB jedzenia (punkt 1) zostaje obalony. Nie uważam za konieczne eliminacje całkowicie słodyczy z naszej diety, ale te słodkości muszą również być zaplanowane i znaleźć odpowiednie miejsce w naszym żywieniu. Najważniejsze aby te słodkie przekąski nie stały się naszymi posiłkami między posiłkami. Jeżeli zadecydujemy się na słodkości powinny one być traktowane jako konkretne danie. Ja staram się takie słodycze dodawać do swojej diety raz w tygodniu, w inne dni wykluczam totalnie. W innych moich wpisać podrzucę wam propozycje paru fajnych przepisów lub po prostu produktów gotowych do kupienia w marketach, które są warte otwierania naszej buzi.  

6. Miłość jest jak węgiel – kiedy płonie, parzy, kiedy zgaśnie, plami.

Czyli i tak źle i tak nie dobrze. Tutaj wchodzimy już trochę na terytorium diety, ale uważam, że ta wiedzą watro się z Wami podzielić. Moją pierwszą fazą diety było CAŁKOWITE wykluczenie węglowodanów. Efekt był niesamowity. Bez węglowodanów byłam bardziej zmęczona, zasypiałam koło 21 każdego dnia i na treningach czułam, że częściej kręci mi się w głowie niż normalnie – od zmęczenia. Mimo tego wstawało mi się sto razy lepiej, humor dopisywał mi od rana, energii od te 6 do 20 miałam tyle, że w jeden dzień mogłam załatwić tyle samo rzeczy co przez tydzień! Więc do dzisiaj pozostaje w dalekich relacjach z węglami i oczywiście spożywam je co dziennie, ale staram się aby ich udział na talerzu nie przekraczał 20% dania. Może i nie najadam się w tedy posiłek aż tak, ale dobre samopoczucie jest trochę ważniejsze od napełnionej jamy brzusznej.

Mam nadzieję, że tych parę prostych rad, które nie powinny zmienić drastycznie waszego dnia, wprowadzone w codzienne życie, pozwoli Wam wykrzesać  z siebie jak najwięcej pozytywnej energii. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nagle, po poważnym podejściu do żywienia, w waszej (a przynajmniej mojej) głowie znajduje się więcej czasu na przyjaciół, rodzinę. Dzięki większej chęci do życia, znajdujemy więcej czasu na rzeczy ważne.